CYWILIZACJA SŁOWIAN

Get Adobe Flash player

cywilizacja slowian

           

           Czytaj więcej

TRADYCJE I OBYCZAJE

 

           Czytaj więcej                                

WIERZENIA I MAGIA

          Czytaj więcej  

DRZEWA KTÓRE LECZĄ

         Czytaj więcej  

                                                   
                               
DRZEWA W HISTORII SŁOWIAN  
       
     
    

Każde drzewo żyje i ma duszę, a także wielką, życiodajną lub niszczycielską moc. Jeśli człowiek okaże mu szacunek i dba o nie, wówczas drzewo może dla niego uczynić wiele dobrego. Dawniej Słowianie co dzień korzystali z życzliwej siły drzew. Mieli swoje święte gaje - wielkie dęby, buki czy kasztanowce, spełniające między innymi rolę wyroczni. Szli do nich ze swoimi problemami i zasypiali pod ich gałęziami wiedząc, że duchy drzew podpowiedzą im rozwiązanie. Także chorzy przychodzili po zdrowie i otrzymywali je.  Dlatego nawet ułamanie gałęzi w świętym gaju było niegodziwe. Zranione drzewo potrafiło bowiem bardzo zaszkodzić. Wiedziano, że człowiek, który popełni taki występek, umrze nagle lub zostanie kaleką i już żadne drzewo nie użyczy mu swej energii. Dziś ludność słowiańska na nowo odkrywa uzdrawiającą, dobroczynną moc drzew. Wiadomo, że leczyć może już samo przebywanie w lesie. Badania przeprowadzone w Rosji wykazały, że gałązki jodły syberyjskiej w pomieszczeniu chorego zmniejszały o 50% liczbę mikrobów, a sosnowe i jałowcowe przyśpieszały rekonwalescencję - zwłaszcza u chorych na płuca. Przynosiły też ulgę przy uporczywych bólach głowy. Często bioterapeuci namawiają swych pacjentów na "drzewne kuracje", leczące rany duszy, porządkujące myśli, pomagające podejmować właściwe decyzje, dodające siły. Każdy może skorzystać z leśnej kliniki. Wystarczy póść na spacer do lasu czy zagajnika - najlepiej położonego z dala od szosy czy zabudowań, wybrać drzewo zdrowe i okazałe, bez jemioły czy grzyba, objąć pień i przytulić się do niego całym ciałem - stopami, kolanami, klatka piersiową i czołem. Należy wtedy zamknąć oczy i poprosić w myślach o użyczenie życiodajnej siły. Trzeba zapomnieć o problemach, skupić się na osiągnięciu jedności z drzewem. Wyobrazić sobie i poczuć, jak spływa z niego na Ciebie strumień energii. Zwykle wystarcza 20 minut, by dał znać o sobie jego wzmacniający magnetyzm. Na koniec pogłaskać drzewo i podziękować mu za pomoc.        
Jednak przed skorzystaniem z leśnej kliniki, należy sprawdź, siły drzewa jakiego potrzebujemy. Każdy gatunek ma odmienne właściwości. Niektóre mogą nawet zaszkodzić. Na przykład cis,  zamiast oddać odrobinę swojej energii, pochłonie Twoją. Albo wierzba, rozjaśni wprawdzie myśli, pomoże uświadomić problemy i zrozumieć samego siebie, ale skłoni też do pesymizmu, a w skrajnych przypadkach nawet do samobójstwa. Dlatego z jej pomocy korzystać powinni jedynie ludzie silni, pewni siebie, znający swoją wartość, bez kompleksów i wewnętrznego lęku przed życiem.

                                                         
                             

                            DRZEWA KTÓRE LECZĄ

      CZARNY BEZ







Słowianie uważali że pod bzami gromadzą się często złe duchy. Istniał zwyczaj wylewania pod bez wody po umyciu zmarłego. Kiedy to uczyniono nie wolno było tam chodzić. Pod bzem czarnym, znajdować się miały wejścia do Nawii, krainy umarłych. Wejścia miały pilnować żmije. Słowianie na podstawie krzaków bzu potrafili przepowiadać. Wierzono że  ponowne zakwitanie jesienią będzie znaczyć śmierć kogoś młodego. Natomiast uschnięcie bzu z niewiadomego powodu na wiosnę miało zapowiadać susze. Bzy atakuje często roztocz szpeciel lilakowiec. Wysysa on soki, powodując zamieranie pędów. W ten sposób tworzą się gałązki, które zwano "czarcimi miotłami". Brano to za zła oznakę szczególnie dla panien na wydaniu. Ale bez nie tylko kojarzono ze wszystkim, co złe. Potrafiono wykorzystać go do leczenia. Kwiaty bzu działają bowiem przeciw wykrztuśnie i przeciw gorączkowo, a jagody napotine, moczopędnie i przeczyszczająco. Napar z suszonych kwiatów bzu czyści krew i sprzyja dobrej przemianie materii.





BRZOZA

Początek roku rozpoczynano często, paląc ogień z drewna brzozowego. Gałązkami brzozy Słowianie dekorowali domostwa. Urządzano też korowody, w których szli ludzie przybrani w gałęzie brzozowe. Zwyczaje te połączono później z zielonymi światkami. Na rusi kobiety składały pod brzozami ofiary z pierogów i z kaszy. Był to stary zwyczaj słowiański, który w czasach chrześcijańskich skopiowano w okolicy Wielkanocy. Puszczano na rzekę wianki uplecione z gałązek brzozy. Obserwowano jak płyną i na tej podstawie przepowiadano przyszłość. W okuł brzóz tańczono i śpiewano. Po zakończeniu posiłku całowano się przez brzozowe koła, wykonane z wygiętych gałązek. W ten sposób przypieczętowane były związki kobiety z mężczyzną, co miało być symbolem wejścia w bardzo silne związki. Słowianie często robili kołyski z drewna brzozowego dla odwrócenia uroków. Sporządzone z brzozy amulety miały chronić Słowian przed złymi duchami.
Brzoza stanowiła magiczny środek do zwalczania wielu chorób. Gdy ktoś miał dreszcze, szedł do brzozowego gaju, trząsł po kolei trzema brzózkami, mówiąc "trzęś mnie, jak ja ciebie, a potem przestań" i pomagało, ponieważ drzewo odbierało chorobę. Sam widok białych pni i delikatnych gałązek tego smukłego drzewa działa kojąco na system nerwowy. Przytulenie się do brzozy pnia, przynosi spokój, wzmocnia siłę, dodaje otuchy, pomaga zwalczyć chorobę. Pozwola też rozwinąć intuicję i wrażliwość.
Z młodych pączków wiosną można robić wzmacniające sałatki, z lii napary, z kory wyciąg do okładów, a kit pszczeli z brzozowego soku przyspiesza gojenie się ran. Sok brzozowy aktywizuje funkcjonowanie pęcherza i nerek. Z soku brzozy do dziś wyrabiano w Polsce wodę brzozowa (środek na porost włosów). Brzozę sadzono na grobach, aby opłakiwała zmarłego. Poprzez układanie brzóz na mogiłach oddawano zmarłym cześć. W polski krajobraz wrosła brzoza plącząca, zwana też brodawkowatą. Jedna z polskich legend powiada, że w brzozie zamienić się miały córki pierwszego człowieka, które wylewając łzy, powrastały w ziemię swymi warkoczami. Gałązki brzozowe wykorzystywano w saunach. Uderzanie nimi ciała miało nie tylko znaczenie fizycznego masarzu, ale również było aktem przekazywania cudownej energii kumulowanej w brzozie. 

  BUK
Wyjątkowość buka była zauważona przez dawnych Słowian, w czasach, w których człowiek o wiele bardziej był związany ze środowiskiem leśnym i od niego zależnym. Twierdzili, że "przy którym domu Bukowina rośnie, tam czary i gusła żadne szkodzić nie mogą". Drzewa i las miały dla ludzi tamtych czasów m.in. znaczenie religijne, dlatego też i z tego powodu starali się oni zgłębić ich naturę.
Jawnym dowodem popularności buka są bardzo liczne nazwy miejscowe czy miejscowości, czy to w formie nazw prostych, jak Bukow(iec), czy złożonych, jak L(j)utebuk. Użycie słowa buk w niektórych z tych nazw dowodzi jego pradawnej metryki oraz powszechności, oczywiście jedynie na terenach jego naturalnego występowania. Buk z natury lubi łagodniejszy klimat, w związku z czym występuje w Polsce zachodniej i na historycznych terenach Słowian zachodnich. Dawni Słowianie, według wielu znawców ich historii, byli ludem praktycznym, dlatego bardzo sobie cenili takie gatunki drzew, które przynosiły im wymierne korzyści. Bukiew dawała wartościowy produkt spożywczy, i to w dużych ilościach, który także przyciągał zwierzynę leśną, nie mniej cenną: dziki, jelenie czy wiewiórki.

Ale buk był i jest ceniony również ze względu na swój wygląd: potężny pień, majestatyczna korona (do 30 m) – jedynie niewiele innych gatunków drzew, m.in. dąb, jest tak okazałych w tym względzie, oczywiście o ile te gatunki rosną w otwartej przestrzeni. Korona buka przypomina wyglądem wielką głowę, a jej ogrom miałby symbolicznie wyrażać mądrość bóstwa przebywającego w nim; głowa u dawnych Słowian była siedliskiem wszelkich mocy. To właśnie w takich koronach bóg (Swarog) obierał sobie siedzibę, miejsce pobytu. Zresztą drzewo przybierało właśnie tak potężną i rozłożystą koronę, gdyż mieszkający w niej bóg czynił ją właśnie taką, dając człowiekowi wizualny ślad odwiecznego prawa naturalnego. Rozłożysta korona buka czyni duże zacienienie, ale i sam gatunek jest cieniowytrzymały – preferuje ocienienie boczne. Miejsce zacienione było tym najodpowiedniejszym w spotkaniu z bogiem, dlatego też stawiano pod nim niekiedy figury mające podkreślać miejsce jego przebywania. W cieniu takich drzew budowano także chramy czy sypano kurhany. Ta szczególna przestrzeń dawała również możliwość bliższego poznania prawa boskiego i na jego podstawie odczytywania przyszłości. Jednak taką zdolność posiadali jedynie ludzie będący w służbie boga. Ale i oni musieli być przygotowanymi na „spotkanie” z boskim prawem. Temu celowi służyło np. spożywanie młodych liści bukowych (wczesną wiosną), zresztą w ogóle dość smacznych, by niejako poznać język drzewa, upodobnić się do niego, albowiem z szumu liści, tj. niejako z głosu natury, odczytywano wyroki. Jesienią zaś spożywano jego nasiona, które w dużej ilości mogły wywoływać stan pewnego odurzenia, który z kolei uwalniał wróża od zbędnych myśli, oczyszczał go. Temu sprzyjało samo drzewo, które posiada właściwości uspokajające, kojące, albowiem buk wytwarza swoiste biopole o powyższym działaniu. Zaś potężny pień wyrażał jego długowieczność, trwanie, moc, był symbolem niezniszczalnej energii witalnej natury.

Rangę tego gatunku w życiu dawnych Słowian znacznie podnosiło samo drewno. Było wykorzystywane w kowalstwie, sztuce użytkowej o nadzwyczajnym znaczeniu dla życia wsi. Drewno bukowe jest bardzo kaloryczne i dlatego było wykorzystywane do wyrobu żelaza i jego obróbki. Poprzeczny przekrój drewna wyraźnie wykazuje jasne promienie, kojarzone z tymi słonecznymi. W wymiarze symboliczno-religijnym owe promienie były wyrazem niebiańskiego ognia zawartego w drewnie, stąd zresztą jego żar podczas spalania. Ten walor drewna znajdował zastosowanie w kremacji zwłok mającej na celu zjednoczenie duszy zmarłego z bogiem-naturą, czyli w przyspieszonym oddawaniu naturze tego, co do niej należy.
Buk wykazuje szczególne właściwości w stosunku do wyładowań atmosferycznych. Ze względu na jego gładką korę niejako nie poddaje się uderzeniom piorunów. Jeśli jednak zostanie już rażony błyskiem, to ten „ślizga się” po nim, nie pozostawiając żadnych uszkodzeń i śladów na pniu. Dzieje się tak szczególnie wówczas, gdy wyładowaniom towarzyszy deszcz, który, spływając po korze buka, stanowi doskonały odgromnik. Takie zjawisko musiało być dawnym Słowianom znane. Zupełnie inaczej zachowują się drzewa takie jak dąb czy jesion, na których piorun pozostawia widoczne ślady. I właśnie te gatunki były uważane za naznaczone przez boga-pioruna. Piorun wprawdzie nie pozostawiał wyraźnych śladów na powierzchni pnia buka, ale jego „boskość” była ukryta pod korą – w drewnie w postaci błyszczących promieni. Swarog, bóg ognia i światła słonecznego, przebywał w buku w postaci świetlanych smużek. Kora zaś mogła otrzymać naznaczenie wykonane już ludzką ręką w postaci znaków. Właśnie buk stał się pierwszym materiałem, na którym Słowianie zapisywali znaki i litery, stąd bukъwa. Kto wie może bóg miał jakiś szczególny znak czy osobną bukwę wyrytą w korze pnia.

Wprawdzie słowa bóg i buk mają różne etymologie i też różne zapisy, to jednak fonetycznie brzmią identycznie, szczególnie jest to widoczne w języku Drzewian, archaicznej formie języka słowiańskiego: bögъ – bökъ. Dla dawnych niepiśmiennych ludzi były to formy tożsame. Ten fakt stwarzał dodatkową motywację dla wyrażenia szacunku temu gatunkowi.

Buk działa kojąco na układ nerwowy człowieka przebywającego pod nim. Zalecane jest przykładanie lici buka wraz z zimnym okładem na czoło w celu złagodzenia bólu głowy, a kawałek świeżej kory bukowej trzymany w ustach łagodzi dolegliwości żołądka. Owoce buka tzw. "bukwie", dojrzewające we wrzeniu i październiku, Słowianie prażyli i jedli jak migdały, by oczycić organizm. 

DĄB




 






Wśród Słowian dąb uchodził za święte drzewo. Dąb nazywano w języku starosłowiańskim dąbr i należał do najważniejszych drzew kultowych dawnych Słowian. Słowianie poświęcali dąb perkunowi, ponieważ przyciągał on pioruny i zadziwiał swa mocą. Dąb symbolizował ogień, drzwi do nieba, długowieczność, potęgę, wytrzymałość i siłę. Szczególnie cenne były dęby uderzone przez piorun. Uwarzona, że takie drzewa są naznaczone przez boga. Święty ogień wskrzeszano, pocierając dwa kawałki drewna dębowego naznaczonego przez Peruna. Taki ogień kapłani podtrzymywali, aby palił się wiecznie, dokładając do niego dębowego drewna. Również posagi bóstw wykonywano z drewna dębowego i to nie tylko dlatego, że było twarde, ale również ze względu na jego niezwykłe właściwości. Dęby rosnące tam, gdzie następuje koncentracja pozytywnej energii Ziemi i Kosmosu otaczano płotami. W ten sposób powstawały święte gaje. Jak podaje Helmod, opisując święte dęby słowiańskiego plemienia obodrytow, w płotach chroniących gaje umieszczano dwie figurki, przez które mogli wchodzić jedynie kapłani i książęta dla odprawiania uroczystych ceremoni. Dla innych był wzbroniony. Czasem nawet pod groźbą najwyższej kary. W cieniu dębu odbywały się często koronacje, sady i narady. Wokół dębów rosnących poza świętymi gajami urządzano rożne również poza religijne uroczystości, tańczono wokół nich w korowodach, składano ofiary z owoców, nabiału i plastrów miodu. Wierzono, że w nich mieszkają dusze zmarłych przodków opiekujące się żywymi. Pod dębami zbierali się wojownicy przed bitwami. W Rosji jeszcze w XIX wieku odnotowano zwyczaj przychodzenia młodych par pod dęby, obchodzenia ich trzykrotnie i składania ofiar.

Wierzono, że dęby leczą wiele dolegliwości. Plemienni szamani używali dębów zarówno do zdejmowania z ludzi chorób, jak i rzucania uroków. Wierzono że same przebywanie przy dębie może pomóc w leczeniu chorób gardła, dziąseł i zębów. Według współczesnej wiedzy dąb uaktywnia naczynia limfatyczne i krążenie krwi. Kory i żołędzie dębu używa się w leczeniu wielu schorzeń, m. in. żołądka, wątroby, jelit i gardła. Oddziaływanie dębu jest korzystne przy osłabieniu organizmu, uaktywnia krążenie krwi, a wywar z jego kory leczy choroby skóry. Dotykając przez kilka minut dziennie dębu można podładować się energetycznie, a jego biopole jest najsilniejsze spośród drzew.

DZIKA RÓŻA

Dzika róża to roślina lecznicza ceniona przez Słowian od wieków. Jej pozytywnego wpływu na funkcjonowanie organizmu nie sposób przecenić. Dzika róża daje dobre samopoczucie. Ma szczególną właściwość, która przetwarza negatywną energię w pozytywną, więc od dawna Słowianie  sadzili ją w pobliżu domów, byli przekonani, że jeśli krzaki dzikiej róży otaczają dom, to zawsze będzie w nim pokój i dobrobyt. Jej zapach podczas kwitnienia napełnia ludzi czystą energią. Pomaga przy depresji. Nawet zapach suszonych kwiatów pomaga odzyskać wigor i zdrowy wygląd, jeśli by się nasycać codziennie przez 15-30 minut.

Dzika róża jest niezwykle bogatym źródłem substancji czynnych decydujących o jej właściwościach. Naukowcy odkryli, że w owocach róży zawartych jest prawie 130 związków o dobroczynnym wpływie na organizm człowieka. W badaniach potwierdzono ich właściwości przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze. Niektóre odmiany wykazywały właściwości przeciwnowotworowe, cytotoksyczne, przeciwwrzodowe, przeciwalergiczne, a także przeciwzapalne. 

Dojrzałe owoce róży to najbogatsze źródło witaminy C w Polskiej strefie klimatycznej,  łatwo przyswajalnej i odpornej na przetwarzanie. Rola witaminy C w procesie zdrowienia jest ogromna, a niezbędna jej ilość w trakcie choroby liczona jest w setkach i tysiącach miligramów. Ten poziom witaminy C w warunkach domowych może być utrzymany tylko przy pomocy niesłodzonego soku z owoców róży. Głównym zadaniem witaminy C jest likwidacja tzw. wolnych rodników jej wysoka podaż obniża ryzyko zachorowania na nowotwory. 

W 100 g owoców róży znajduje się średnio 1998 mg witaminy C jako kwasu L-askorbinowego. Owoce dzikiej róży zawierają również flawonoidy - naturalne, bardzo aktywne biologicznie substancje chemiczne, które wykazują właściwości przeciwutleniające. Substancje te wpływają na większość procesów fizjologicznych w organizmie, zapobiegają chorobie niedokrwiennej serca, miażdżycy i wykazują działanie przeciwzakrzepowe.

Flawonoidy posiadają także zdolność uszczelniania naczyń krwionośnych. Opóźniają także procesy starzenia. Wykazują także korzystny wpływ na układ nerwowy. Dzika róża posiada także niezbędne sole mineralne (potas, wapń, żelazo, fosfor, magnez), witaminy A, B1, B2, E, K, kwas foliowy, flawonoidy, kwasy organiczne, pektyny oraz garbniki.
Jest stosowana przede wszystkim przeciw przeziębieniu i grypie, jako lek ogólnie wzmacniający ze względu na bogate źródło witaminy C.







GRUSZA








Już dawni Słowianie doceniali grusze jako drzewa, które karmią. Znana jest grusza pospolita zwana ulęgałką. Kiedyś dość często występowała na polskich polach, wpisując się w rodzimy krajobraz. Dawała schronienie przed letnim upałem i przed deszczem podczas prac polowych. Karmiła swoimi owocami. Z gruszek robiono powidła i syrop na miodzie na uregulowanie żołądka. 

JABŁOŃ

Drzewo to występuje na ziemiach polskich od bardzo dawna. Jej ślady datowane na 1500 lat p.n.e. znaleźli archeolodzy m.in. w osadzie w Biskupinie. Jabłoń była uważana za symbol dostatku, płodności i wiecznej młodości, ale też pokusy i niebezpieczeństwa. Jabłonkę sadzono obowiązkowo w prawie każdym przydomowym ogródku. Jabłko symbolizowało często nieśmiertelność, mądrość i wiedzę. Owoc jabłoni działa wzmacniająco i pobudza trawienie.

  JAŁOWIEC

Jałowiec był rośliną bardzo cenioną przez Słowian, już sama nazwa mówi wiele, bowiem jałowiec to roślina, która wyjaławia, likwiduje mikroby wokół. Dodawano go do kadzideł, którymi okadzano dom, aby wypędzić z niego wszelkie zło. Słowianie okadzali też posągi bóstw. Można spotkać wzmianki, że w polskiej medycynie ludowej gałązki jałowca były palone przy łóżku chorego. Jałowiec uważano za postrach wszelkich demonów. Wiedziano, że jagody jałowca polepszają trawienie, hamują nadmierną fermentacje w jelitach, stąd też dodawano je do licznych potraw, warzono też piwo jałowcowe. Dlatego również dziś warto go sadzić w pobliżu okien przy domu ze względu na jego pozytywne oddziaływanie.

JARZĘBINA

Jarzębinę traktowano jako drzewo wróżebne i ostrzegające przed niebezpieczeństwami. Jeśli jesienią już po zrzuceniu liści jarzębina obficie gubiła czerwone owoce, wówczas uważano że płacze czerwonymi łzami bo zbliża się jakiś kataklizm, wojna, zaraza czy inne poważne niebezpieczeństwo. Widziano też analogie miedzy jarzębiną a człowiekiem. Podobna jest długość życia. To drzewo rzadko dożywa 90 lat, podobnie jak człowiek. W dawnej słowiańskiej magii ludowej noszenie czerwonych owoców jarzębiny uważano za znakomity środek przeciw strachom nocnym. Jarzębina posiada też  właściwości terapeutyczne. Napar z jej kwiatów ma zastosowanie lecznicze, uśmierza np. bóle wątroby. Biopole drzewa działa mobilizująco i pozwala lepiej znosić przeciwności losu, oraz niepowodzenia. Wplątywano jej gałązki w wieńce dożynkowe, aby zboże w przyszłym roku było jędrne i obfite. 



 JAWOR
Uważano niegdyś, że z tego drzewa emanuje błogosławieństwo i uzdrowienie. Jawor uchodził za drzewo boskie. Słowianie podchodzili do niego z czcią, ale i ze strachem. Bano się go ścinać. Powszechna była wiara, że ten kto skaleczył drzewo ostrym narzędziem, sam się kaleczył przy każdej okazji. W Polsce Jawor uchodził za drzewo zakochanych. Niektórzy twierdzą, że jego biopole silnie oddziałowuje na sferę emocjonalną. Jawor występuje w licznych polskich podaniach ludowych. 

JESION 
Jesion obok dębu i buku, był najważniejszym drzewem Słowian spotykanym w świętych gajach. Uważano, że często spod tego drzewa wytryskują źródła mądrości. Radiesteci powiadają zaś że rośnie on na ciekach wznoszących w miejscach mocy. Uważano, że jest doskonałym środkiem przeciw ukąszeniom węży. Sen w cieniu Jesionu miał znaczenie ozdrowieńcze i służył regeneracji organizmu. Wywar z jego liści i kory usuwał dolegliwości brzuszne. Jesion symbolizował słońce i ogień. Uważano, że jego wierzchołek sięga nieba, a korzenie znajdują się w piekle. Przypisywana mu była zdolność ściągania gromów, dlatego wiąże się go z bogami piorunów, a wiec w przypadku Słowian z Perunem. Wywar z kory jesionu używano w Polsce jako leku przeciwko ukąszeniu węży. Jesion stanowi też magiczną osłonę przed złym okiem. Z jego drewna robiono strzały do łuków. Były one celne jak żadne inne. Liście Jesionu włożone pod prześcieradło miały pomagać, jak niegdyś sądzono, w kojeniu waśni małżeńskich. 

JODŁA

Jodła to piękne wyniosłe drzewo o wspaniałej harmonijnej koronie. Z szumu jodeł i z zachowania się ptaków na jej konarach Słowianie potrafili przepowiadać przyszłość. Drzewo to uchodziło za znak dumy i wzniosłości, symbolizowało trwałość, długowieczność, cierpliwość i powagę życia. Uważano, że jodłowa miotełka chroni człowieka przed dostępem złych duchów. Górale podczas wypasu owiec rozsypywali igły jodłowe przed wejściem do szałasów, by odpędzić złe moce i chorobę. Zdarzało się, że rodzice zanosili pod jodłęnoworodka.  

Wycinali na jej pniu jego inicjały, starając się w ten sposób powiązać drzewo z dzieckiem. Dziecko aż do osiągnięcia pełnoletności odwiedzało swoją jodłę, a boska moc miała mu być pomocna. Rumuni dosypywali gałązek jodłowych do pierwszej kąpieli noworodka - by go wzmocnić i odpędzić złe duchy. Przynosili pod nią chorych i opierali ich o pień, by wspomagała ich swą dobrą energią. Nasiadówkę w wywarze z wygotowanych gałęzi tego drzewa zalecano przy stanach zapalnych pęcherza i upławach. Współcześni bioterapeuci wskazują także na właściwości odprężające jodły która zachęca do nabrania luzu, mniej poważnego traktowania problemów, do odpoczynku. Znakomicie nadaje się więc dla pracoholików, pomagając im dostrzec inne walory życia, chroni ich przed trwonieniem sił. Uwalnia też od małostkowości, pesymizmu i skąpstwa. Pobudza potencję i zachęca do igraszek miłosnych. Pomaga uwolnić się od zahamowań seksualnych lepiej niż niejeden seksuolog. 

KASZTANOWIEC

Uspokaja, łagodzi napięcia, pomaga przezwyciężyć stany lękowe, leczy złamane serca. Warto nosić przy sobie kilka kasztanów w kieszeniach. Świeże, mają podobne właściwości jak samo drzewo i zwalczają szkodliwe dla zdrowia ujemne promieniowanie. Radiesteci zalecają wkładanie ich pod materac. Działają jak naturalne ekrany, zapewniające bezpieczny sen. Łagodzą również choroby reumatyczne.

KLON 
Dla klonu, Słowianie przypisywali przede wszystkim znaczenie ochronne. Znany był zwyczaj składania w ofierze placków, wina i wody aby chory wrócił do zdrowia. Z drewna klonowego wykonywano trumny. W dawnej Polsce wierzono, ze klon ma moc odpędzania diabła. Pukanie w niemalowane drewno klona dla obrony przed złem i nieszczęściem, miało być najskuteczniejsze. Gdy drzewo klonu (podobnie jak buka) szeroko rozrzucało pod koniec jesieni liście, znaczyło to, że zima będzie sroga. 

LESZCZYNA 
Leszczyna była uważana wśród Słowian za jedna z najbardziej magicznych roślin. Traktowano ja jak drzewo opiekuńcze, któremu przypisywano moc ochrony przed chorobami. Sadzono leszczynę przed domem, aby stanowiła zaporę dla wszelkiego zła. Zatykano gałęzie kwitnącej leszczyny u wejścia do domu. Wykonywano też ploty z gałęzi leszczynowych, które miały domostwo najlepiej chronić. Istniał zwyczaj wyganiania bydła leszczynowymi rózgami na pastwiska. Wierzono, ze wzmocni to zwierzęta i ochroni przed złymi mocami.
LIPA 
To drzewo pojednania. Uważana była obok dębu, buka i jesiona za drzewo ,,święte.” Słowianie poświęcili lipę bogini zwanej Łada. W folklorze kojarzona jest z tym co święte, ,,żeńskie”: płodnością, życiem rodzinnym, ale też ze światem podziemnym stąd tak wiele przekazów o życiodajnych źródłach znajdujących się przy lipie. Niegdyś, gdy dwa zwaśnione rody dochodziły do zgody, sadziły lipę na granicy swych posiadłości, by pilnowała pokoju. W okolicy jeziora Miedwie dziś jeszcze można podziwiać "Wieniec Zgody", rząd lip wspólnie zasadzony przez rajców Szczecina i Starogardu w dniu zawarcia przymierza po kilkuletnim zatargu między obydwoma miastami. Natomiast na granicy Warmii i Mazur znana jest miejscowość Święta Lipka, która jeszcze w czasach przedchrześcijańskich była miejscem kultu Bałtosłowian. Miejscowa ludność szczególnie czciła jedno z drzew, które było bardzo stare i urodziwe. Takich drzew nigdy nie można było ścinać. Zauważono, że podobnie jak w drzewa bukowe, pioruny rzadko uderzają w drzewa lipowe. 

Poprzez lipę ma objawiać się boska dobroć i łagodność. Lipa uchodziła za ulubione drzewo tajemniczych bóstw. Drzewo to chroniło znajdująca się przy niej studnie i święte źródło. W Słowenii opisywano jeszcze w XVII w. zwyczaj całowania drzew lipowych i składania po nimi ofiar. Lipa była postrzegana jako drzewo miłosierne, dlatego wytwarzano z niej zarówno sprzęty domowe, jak łyżki i kołyski, gdyż wierzono w jej korzystne oddziaływanie. Kwiaty lipowe stosuje się jako środek napotny i przeciwgorączkowy. Ceniony był też miód lipowy, dlatego w pobliżu lip ustawiano często barcie. Energia lipy zapewnia zdrowy odpoczynek, sprowadza sny prorocze, a także łagodzi obyczaje, życzliwie nastawia do świata. Zaleca się ją szczególnie malkontentom, osobom mającym "wszystko za złe", ustawicznie doszukującym się w swym otoczeniu wrogów. Pomaga nawet cierpiącym na manię prześladowczą. Dawne lipy kultowe Słowian po wprowadzeniu chrześcijaństwa na ziemiach polskich stały się drzewami matki boskiej, przyczepiano do niej wizerunki madonny, a w dziuplach urządzano kapliczki. 
MODRZEW 

Słowianie widzieli w modrzewiu drzewo młodości, trwałości, urody, życia i odnowy. Wiele modrzewi rośnie po dziś dzień wokół świętej góry Słowian - (dawniej Łysiec). Używano go w obrzędach weselnych, żniwiarskich i pasterskich. Wplatano jego gałązki do wieńców dożynkowych i dekorowano nimi drzwi wejściowe, przez które młodzi małżonkowie wchodzili do domu. Z gałązek modrzewia urządzano też bramy, przez które młoda para mogła przejść po wykupieniu się. Modrzew wzmacnia siły, poprawia samopoczucie. Jest symbolem odnowy i urody życia. Odmładza fizycznie i psychicznie. Przynosi dobry humor, znakomicie wpływa na pesymistów i daje też wytrwałość. Pomaga rozwiązać problemy nie tyle skomplikowane, co wymagające cierpliwości (np. ciągnący się latami proces).

Kiedy już skorzystasz czerpać energię z mocy wybranego drzewa i podziękujesz za nią, przyjrzyj mu się uważnie i podziwiaj jego urodę. Niech Ci się dobrze zapisze w pamięci. A gdy będąc z dala od niego zapragniesz jego sił, zamknij oczy i przywołaj jego obraz. Pomoże, gdyż energia tego drzewa długo w Tobie będzie krgążyć.

OLCHA


Można powiedzieć, że olcha to drzewo medialne Słowian. W dawnych czasach uważano, że olcha uruchamia parapsychiczne możliwości w człowieku, a w szczególności pobudza jego zdolność jasnowidzenia. W medycynie ludowej liście olchy były znakomitym lekiem do leczenia wrzodów. Przykładanie liści miało sprzyjać szybkiemu gojeniu się ran. Liście te rozsypywano również na podłodze stodoły w celu odstraszenia myszy.
OSIKA 


Jej odwieczne dygotanie, a jednocześnie szum liści, fascynowały i jednocześnie przestraszały dawnych Słowian. Bano się, że przewrócenie osiki przez wiatr przy domu może zwiastować śmierć kogoś bliskiego. Dlatego też nie sadzono jej blisko domu. Osikowe kołki wbijano w grób osób zmarłych nagłą śmiercią, aby nie straszyły zza grobu.
SOSNA 
Słowianie doceniali sosnę. Zawsze miano do niej respekt. Uznawano ją za symbol długowieczności, zdrowia, męstwa, zwycięstwa, i płodności. Czczono sosnę jako drzewo wzmacniające organizmy żywych. Wyraz choinka w prasłowiańskiej formie ,,chvoj-ina” w znaczeniu: ,,coś ostrego”, ,,igliwie”. Pojawienie się choinki w polskiej tradycji ludowej wiązano z dawnym zwyczajem zdobienia ,,wnętrza obrzędowego” podczas świąt przesilenia zimowego. 
Na Słowiańszczyźnie istniały nietykalne gaje sosnowe: ktokolwiek zrąbał tam choćby jedno drzewo, ten wkrótce padał ofiarą nieszczęścia: tracił wzrok lub umarł. Tradycja wiosennego obchodzenia wsi z zielonym drzewkiem – gałązką sosny lub świerku (zwanym ,, maikiem” lub ,,gaikiem”) na obszarze współczesnej Polski kultywowana jest od początku marca do dnia 24 czerwca. Na terenie południowo-zachodniej Wielkopolski nosi ono nazwę,,nowego latka” (w południowej "maik, gaik").

Przebywanie blisko sosny wyostrza intelekt, wspomaga pamięć, przywraca równowagę emocjonalną, łagodzi stres i gniew, a także zachęca do wyrzeczeń. Jak niemal wszystkie "iglaki" ma też właściwości odkażające, leczy infekcje wirusowe i zapobiega im. Jej aromat jest korzystny przy dolegliwościach płucnych. Nasze babcie szyszkami sosnowymi i pączkami gotowanymi w serwatce leczyły bóle w kościach, świąd i wrzody, syropem sosnowym (młode pączki w spirytusie lub cukrze) przeziębienie, kaszel, a nasionami - astmę. Obniża ciśnienie krwi, łagodzi katar, bóle mięśniowe, wzmacnia struny głosowe. 
ŚWIERK 

Słowianom świerk kojarzył się zawsze z siłami żywotnymi. Gałązką świerka okadzano pola, aby zwiększyć plony. Wieńce świerkowe składano w ofierze słowiańskim bogom. W Polsce często sadzono go przy wejściu do domu, aby zagrodzić drogę wszelkim negatywnym energiom. Wiązano na nim lekkie wstęgi i sprawdzano, w którą stronę wiatr je zwróci - stamtąd miało nadejść szczęście. Przebywanie w pobliżu świerku, odpędza pokusy, paskudne myśli i bezecne pragnienia. Jego szpilki noszono przy sobie, gdyż odbierały moc urokom i złym czarom, broniły też przed demonami. Wiele wierzeń i praktyk magicznych związanych ze świerkiem wykształciło się na Podlasiu.
Górale przed wiekami uznawali wielkie świerki w miejscach mocy za święte, otaczali je czcią i bali się je ściąć. W XX wieku zaczęto masową wycinkę świerków, co na terenach górskich sprowadziło nieszczęścia. Prowadziło to bowiem do powstawania powodzi i niekontrolowanego schodzenia lawin. Świerk działa podobnie jak sosna, ale dodatkowo jeszcze oczyszcza aurę, działa mobilizująco na osoby apatyczne, wyzwala inicjatywę, poprawia pracę układu krążenia i serca i łagodzi bóle stawów.
WIĄZ

Drzewo często występuje w baśniach i mitach. Wiąz stosowano w rożnych praktykach magicznych i terapeutycznych. Jego suszone liście dodawano zimą do paszy owcom i kozom, aby pobudzić ich mleczność. Sokiem z jego liści leczono z dobrym skutkiem jątrzące się rany, stłuczenia i opuchliznę, a także chore oczy. Z energii wiązu powinni korzystać ludzie, którzy opadli z sił fizycznych i psychicznych pod wpływem zbyt wielu przeciwności losu. Drzewo pomoże im przezwyciężyć uczucie frustracji i bezsilności, zachęci do pracy i wytrwałości.