CYWILIZACJA SŁOWIAN

Get Adobe Flash player

cywilizacja slowian

           

           Czytaj więcej

TRADYCJE I OBYCZAJE

 

           Czytaj więcej                                

WIERZENIA I MAGIA

          Czytaj więcej  

DRZEWA KTÓRE LECZĄ

         Czytaj więcej  

                     SŁOWIAŃSKIE WIERZENIA I MAGIA


Słowianie od zarania dziejów do czasów nam współcze-snych posiadają charakterystyczne głęgoko zakorzenione cechy duchowe przenoszone z pokolenia na pokolenie, i nawet jeśli zewnętrzne cechy na przestrzeni wieków ulegały zmianom to dusza pozostaje ciągle ta sama. Dowodem na to jest fakt, że pewne cechy charakteru typowe dla Słowian współczesna nauka odkrywa na podstawie badań DNA i zawsze dusza, czyli charakter człowieka, odpowiada kodowi genetycznemu. Słowianie są ludem defensywnym miłującym pokój i gniazdo rodzinne, stąd wynika wielka symbioza z duchami przodków, którzy w dobrych słowiańskich rodach nigdy nie odchodzą, bo po śmierci fizycznej ciągle wspierają rodzinę, aż do chwili gdy znajdzie dla siebie miejsce w nowym ciele, i wówczas kontynuuje pracę dla lini rodowej. Istnieje teoria, że Słowianie wyobrażali świat jako drzewo, w którego koronie znajdowała się magiczna kraina, gdzie zimą odlatują ptaki. Wyraj (niebiański lub ptasi, oraz podziemny lub wężowy) znajdował się tuż nad Nawią, opowiadano o ogrodzie za żelazną bramą strzeżoną przez Złotego Kura lub Raroga (ognistego ptaka). Dusze, które wędrowały do rajskiej krainy powracały na ziemię do łona kobiet, a pomagały im w tym bociany, ponieważ większość dzieci było poczętych w czasie święta miłości, czyli Nocy Kupały 21-23 czarwca. Zatem poród następował  9 miesięcy później, czyli w okresie kiedy przylatywały bociany.

Wierzenia i obrzędy ludowe wywodzą się z kultury dawnych Słowian. Po zainstalowaniu chrześcijaństwa przez imperium rzymskie, zwyczaje i tradycje słowiańskie skutecznie zwalczano, ponieważ przeszkadzały w globalizacji i równaniu wszystkich do jednego najniższego poziomu, czyli tzw. "goja" (bydło z ludzką twarzą, w kościele katolickim - "baran"). Słowiańszczyznę zwalczano zarówno własnymi środkami imperium rzymskiego jak i poprzez różne zakazy skorumpowanych władców świeckich - wierzenia, obrzędy i pomniki dawnej kultury niszczono jako pogańskie - wrogie nowemu porządkowi świata, opartemu na mitologii azjatyckiej. Pozostałe włączono do obrzędów chrześcijańskich. Nasi przodkowie byli poganami, co nie było wyrażeniem negatywnym, gdyż pochodzi od greckiego "zwyczaj" i "etniczny". Dopiero chrześcijaństwo nadało temu słowu negatywny charakter. Pogaństwo to " wiara plemienna ludzi związanych wspólnym zwyczajem i wspólnotą pochodzenia". 

Religie etniczne tworzą się w sposób żywiołowy i naturalny i towarzyszy im mocne poczucie własnej tożsamości i odrębności; powstają z reguły na jednym obszarze etnicznym i nie wychodzą poza jego ramy.
Podstawą wiary Słowian była harmonia z naturą, życie zgodne z jej rytmem i radowanie się. Przyroda była dla nich źródłem mądrości i magii, i w niej widzieli cudowną boskość. Nie rozumieli wzorców ascezy i umęczania się, lansowanych przez wiarę chrześcijańską. Natomiast takie religie jak Chrześcijaństwo czy Islam, które są religiami  totalitarnymi, kosmopolitycznymi, ofensywnymi i mają dużą siłę ekspansji o czym świadczy historia Chrześcijaństwa i Islamu, mają inny charakter.
Pierwsze chrześcijaństwo rozwinęło się głównie w Azji Mniejszej i w Afryce. W pierwszych wiekach Rzym był daleką prowincją chrześcijańskiego świata. Jednak po podbojach Afryki przez Arabów, chrześcijaństwo wytępiono a wprowadzono islam. Podobnie czyniło chrześcijaństwo najpierw w Europie a później w czasie podbojów kolonialnych. Religie etniczne nie miały szans przetrwania.


RELIGIA SŁOWIAN

Swaróg, zwany również Swarożycem, był największym bogiem słowiańskim, gdyż trzymał pieczę nad słońcem, które było największym kultem prasłowiańskim. Oprócz tego, uważano go za boga ognia i błyskawicy. Swarogowi było poświęcane szczególne uznanie.
Mimo iż religia została ujednolicona i wyżej opisani bogowie, zostali zapomniani i wykorzenieni z kultury słowiańskiej poprzez chrystianizację, mniejsze bóstwa i zwyczaje zachowały się w pamięci ludzi i funkcjonują do dziś. Świat pogańskich demonów jest niesamowicie bogaty i dotyczy każdego aspektu życia. Często kojarzony jest ze złem i działaniem na szkodę ludzką, nic więc dziwnego, że Prasłowianie tworzyli talizmany i byli wierni przesądom, które mogły ich uchronić przed złem czy niepowodzeniem w życiu.
Informacje o religii Słowian w okresie przed chrystianizacją w nikłym stopniu dotrwały w źródłach do dnia dzisiejszego. Poza archiwum watykańskim niedostępnym dla nauki świeckiej, nie zachowały się żadne źródła bezpośrednie, a jedynie lakoniczne relacje chrześcijańskie, często spisywane przez prokościelnych grafomanów niezorientowanych bezpośrednio w temacie lub politycznie poprawnych kronikarzy żyjących w kilkadziesiąt, czy kilkaset lat po chrystianizacji. Pełna rekonstrukcja wierzeń słowiańskich nie jest możliwa ze względu na blokady polityczne, ponieważ słowiańszczyzna jest sprzeczna z globalizmem i nowym porządkiem świata. Podejmowane próby rekonstrukcji słowańszczyzny są często wynikiem azjatyckich intryg deformujących wizerunek Słowian w celu puszczenia na ślepy tor młodych pokoleń. Objawia się to często w tzw. rozrywce i popkulturze, gdzie gnomy azjatyckie udające Słowian starają się pociągnąć za sobą naiwną słowiańską młodzież populistycznymi gagami w wykonaniu azajatyckich kabotynów. 

Rekonstrukcja słowiańszczyzny odbywa się przede wszystkim w oparciu o ślady dawnych wierzeń zachowane w folklorze i wierzeniach z okresu już chrześcijańskiego. Nie bez znaczenia są także badania z zakresu szerzej pojmowanej teorii religii. Jedynym źródłem wiedzy na temat bogów słowiańskich są wg. profesora Limisiewicza archiwa Watykanu, w których zachowały się raporty biskupów informujących papieża o likwidacji kolejnych źródeł kultu Słowian i likwidacji Świętych Gajów Słowiańskich. Podczas prac wykopaliskowych na Świętej Górze Ślęża kierowanych przez profesora Piekarskiego, które miały miejsce na początku tego wieku z inspiracji polonii amerykańskiej, odkryto "Centrum Kultu Słowian" zasypane gruzami zamku Bolesława Hrobrego i przykryte kamiennym kościołem.   

Na tle innych systemów religijnych Europy, religia Słowian jest jedną z najsłabiej zachowanych. W efekcie zderzenia kultury słowiańskiej z systemem chrześcijańskim, od VI wieku następował stopniowy proces wypierania pierwotnych wierzeń przez chrystianizm, ostatecznie zakończony na poziomie państw wraz z podbojem Połabia przez Germanów (XIII wiek), zaś na poziomie wierzeń prywatnych około V-XVI wieku. Głównie były to inkwizycje czyli tortury, które miały na celu wytępić ducha słowiańskiego bez śladu istnienia, aby opóścił ciało jako bezurzyteczny. Jednak duch słowiański różni się tym że jest niezniszczalny i ciągle powraca w nowej nieśmiertelnej formie.

Pewne relikty religii pogańskiej przetrwały w folklorze do dziś, choć forma i skala tego zachowania budzą liczne wątpliwości, a oparte na nowoczesnych metodach badań religioznawczych, np. morfologia świętości Mircei Eliadego, czy indoeuropejstyka Georges'a Dumézila itd. rzadko uzyskują powszechne uznanie, ponieważ są winikiem zwykłej grafomańskiej demagogii. 

Słowianin nie potrzebował pisanej filozofii na szczęśliwe życie, ponieważ posiadał fenomenalnego ducha, który pozwalał mu na egzystencję i rowój intelektualny bez zapisków. Zapisane słowa mogłyby tylko zniekształcić i zatrzymać rozwój duchowym Słowianina, a wtedy stał by się bezurzyteczny. Wiedział, rozumiał to i pielęgnował jako wewnętrzne bóstwo. Słowianin, słowa a szczególnie pisane używał jako narzędzia, kodu przed wrogiem dla zmylenia go i dla własnego bezpieczeństwa. Pisana religia czy filozofia słowiańska nigdy by nie była w stanie oddać bytu istot słowiańskich, mogłyby jedynie narzucić niewolę i warunki, a przecież główna cecha słowiańska to wolność. Dlatego tak ciężko jest opisać rodzaj, religię czy sposób słowiańskiego bytu. Słowianin w naturalny sposób był bezwarunkowo oddany naturze, która kreowała w nim niekończącą się wiedzę zachowaną w DNA dla następnych pokoleń bez zapisywania jej w piśmie. Według specjalisty od słowiańszczyzny z Rosyjskiej Akademii Nauk profesora Diakova, Słowianie rozsypani obecnie po całym świecie komunikują się z sobą telepatycznie. Istnieje teoria podparta wynikami badań naukowych, że Słowiańskie duchy emanują nadprzyrodzoną energią i są w stanie komunikować się między sobą nawet w tłumie. Stąd teoria, że wyczuwamy się jako starzy znajomi w środowiskach, z którymi docześnie nie mieliśmy nic wspólnego. 

Na początku lat 90-tych podczas odwilży geopolitycznej z inspiracji Rosyjskiej Akademii Nauk, powstał Międzynarodowy Trybunał Słowiański, który miał zapewnić ochronę prawną dla Słowian poddawanych systematycznej eksterminacji przez globalistów. Niestety w przeciągu kilkunastu lat w obliczu zmasowanej propagandy syjonistycznych mediów MTS doprowadzono do groteskowej formy bezwartościowego podmiotu, którym dziś kieruje grupa azjatów udająca Słowian. Wszystko wskazuje na to, że dopiero po roku 2012 następuje renesans słowiańszczyzny i w obliczu nihilizmu i beznadziejnej multi-kulti, powrót do słowiańskich korzeni jest jedyną alternatywą dla słowiańskiej młodzieży. Słowianie wykreowali język pisany z tąd też nazywali się słowianami, od jak sama nazwa wskazuje – słowa (kod).


Dla zbagatelizowania nazwy Słowian globaliści wymyślili etymologię opartą o niewolnictwo, bo tego wymaga poprawność polityczna. Etymologii należy szukać w słowie: ''sławienie'', a Słowianie to ''synowie sławy''. Adam Mickiewicz nauczał podczas swoich paryskich prelekcji o literaturze słowiańskiej, że nazwa ta oznacza ''lud słowa'', dokładniej rzecz biorąc - ''słowa bożego''. Jednak pochodzenie słowa z młodszej grupy jezykowej germańskiej wydaje się być mniej romantyczne, sięga angielskiego słowa ''slave'' i niemieckiego ''Sklave'', co oznacza niewolnika, poddanego.

Do chrystianizacji Słowian przygotowywano misjonarzy, wręcz całe konwenty czy biskupstwa, nie przyniosło to jednak rezultatu w postaci szerszej charakterystyki zwalczanego kultu. W efekcie religię Słowian i ich mitologię rekonstruować można jedynie w oparciu o lakoniczne wzmianki w obcych źródłach kronikarskich lub późniejszych o przynajmniej kilkadziesiąt lat od momentu chrystianizacji w źródłach rodzimych przekazywanych werbalnie z pokolenia na pokolenie. Najczęściej są to krótkie relacje mające na celu przedstawienie swego rodzaju filozofii, lub szkalowanie słowiańskiego kultu (zazwyczaj byli to azjaci uczeni w piśmie więc trudno im było jakkolwiek interpretować, czy być w stanie pojąć etykę Słowian). Sporo wzmianek na temat religii pogańskiej znaleźć można w źródłach dotyczących Rusi i Połabia. Swoistą białą plamę stanowi natomiast Polska. Pierwsi kronikarze, Anonim zwany Gallem i Wincenty Kadłubek, nie wykazywali w zasadzie żadnego zainteresowania religią przedchrześcijańską, woleli aby ona nie istniała, i została wręcz zapomniana, ponieważ jak wynika ze źródeł kościelnych, przybyli oni do Polski podobnie jak większość koczowników z Azji razem z wojskami Watykanu, którym papież rozdawał w prezencie ziemie Słowian. W tym kontekście pierwsi kronikarze byli narzędziem w rekach globalistów podobnie jak współczesne media dla których hasło "Słowianie" powoduje swoistą alergię. Nie mogli znieść myśli, że to właśnie Słowianie byli wybrańcami bogów - ich dziećmi. Nawet przy okazji wspominania o reakcji słowiańskiej w latach 30. XI wieku potrafili tylko ignorować jej religijne podłoże. To wszystko na co było ich stać. Niestety nie posiadali wiedzy, że słowiański duch to jedno z nieodłącznych praw natury, który nie może zostać wyeleminowany, a na domiar wszystkiego w ten sposób robili tylko i wyłącznie sobie krzywdę, bo próbowali zniszczyć to co natura umiłowała najbardziej. 

Słowianie nie odbierali magii czy cudów jako coś nadprzyrodzonego i nie odczuwali przy tym lęku. Przyjmowali siły nadprzyrodzone jako zjawiska naturalne. Wyróżniała ich równowaga emcjonalna i spokuj wewnętrzny. Potrafili się dopasować do tego rodzaju wydarzeń odbierając je w sposób właściwy. Dla Słowianina to wiedza a nie wiara czyni cuda i dlatego nie posiadali potrzeby wiary w coś. Uważali bowiem, że wiedza i wiara wykluczają się wzajemnie. Ktoś kto wie przestaje wierzyć, a ktoś kto wierzy  nie posiada wiedzy.

Pisarze chrześcijańscy przedstawiali religię słowiańską z perspektywy zwalczającego ją monoteizmu. Wywoływało to przekłamania wynikające nie tylko z wrogiej perspektywy, ale także z braku zrozumienia. Inny problem wynika z trudności odtworzenia przymusowych zniekształceń następujących w religii słowiańskiej w efekcie zderzenia z innymi systemami religijnymi. W efekcie dla uczonych w piśmie nierozwiązalną zagadką pozostaje to, jak wyglądała pierwotna forma religii słowiańskiej, ponieważ jako osoby bezduszne starali się wszystkiemu nadawać "naukowy" kształt zgodny z trendem politycznym, ale przede wszystkim oparty na brutalnym biznesie.
Badania naukowe nad cywilizacją słowiańską prowadzone są na kilka sposobów. Metoda czysto historyczna wyklucza zasadniczo pełniejsze odtworzenie wierzeń słowiańskich. W efekcie analizy samych źródeł można jedynie wskazać na pewne główne elementy religii i obce wpływy. Niemożliwe jest natomiast uchwycenie rozwoju czasowego czy różnic regionalnych. Prowadzi to do wyraźnego pesymizmu badawczego, widocznego np. poświęconych tematowi pracach różnych grafomanów opłacanych przez globalistów. Użyteczni "badacze" dosadnie stwierdzili, że historia badań nad religią Słowian jest historią rozczarowań - niedozdefiniowania. 

Różne aspekty folkloru jak obyczaje, rodzime święta, praktyki magiczne, czy same sposoby postrzegania świata, zarówno już wymarłe jak i wciąż istniejące mogą naprowadzać na ślad wierzeń pogańskich, zwłaszcza że większość zwyczajów Słowian została wchłonięta przez chrześcijaństwo i dopasowana do azjatyckich religii. Coraz istotniejsze stają się także metody archeologiczne, pozwalające odnajdywać dawne świątynie lub miejsca kultu. Przykładem może być odkryta w latach 90. XX wieku świątynia słowiańska we Wrocławiu, pochodząca z okresu wspomnianej już reakcji słowiańskiej. Istotnym dowodem na istnienie słowiańskiej cywilizacji są kamienne wały kultowe występujące w masywie Ślęży odgradzające sakrum (miejsce święte) od profanum - pozostałej przestrzeni. Centrum kultu znajdowało sie jak wspominaliśmy wcześniej na samym szczycie Góry Ślęża, do którego przychodzili Słowianie z całej Europy. Podczas wspomnianych wcześniej prac wykopaliskowych na początku tego stulecia, archeolodzy pod kierunkiem profesora Piekarskiego  pierwszy raz w historii odkryli spoiwo, którym łączono kamienie na wałach kultowych i główne centrum kultu (jest to występujący w masywie Ślęży - less), o czym mówi profesor Limisiewicz w dokumentalnym filmie Edwarda Maciejczyka zrealizowanym podczas wykopalisk pt. "Słowianie". 

Mimo postępującego rozwoju badań, do wyników pracy religioznawców i etnologów politycznie poprawnych należy podchodzić z rezerwą, ponieważ tzw. badania są sponsorowane przez globalne podmioty w większości zależne od Azjatów, którzy chcą wszystko sprowadzić do wspólnego mianownika - multi-kulti. Nadgorliwi grafomani, usiłują przekonać naiwniaków, że Słowianie byli koczownikami przybyłymi z Indochin, czyli porównują nas do koczujących Żydów, tymczasem nie ma żadnych dowodów na pochodzenie Słowian poza centrum Europy. Próba odtworzenia historii etyki słowiańskiej bez podstawowego atrybutu jakim jest Dusza Słowiańska, jest skazana na niepowodzenie. I tu warto się zastanowić czy w ogóle religia wśród Słowian miała miejsce? Przecież "religia", to pewien rodzaj systemu narzucony społeczeństwu oficjalnie od ponad 2 tys. lat. A Słowianie, to przede wszystkim wolna cywilizacja istniejąca w nienaruszonej formie duchowej od ponad 10 tys. lat, na co wskazują prace wykopaliskowe.

Zainteresowanie rodzimym pogaństwem wzrosło w późnym średniowieczu. Informacje na temat imion bogów i miejsc kultu podał Jan Długosz, który z inspiracji elit kościelnych przekazywał raczej zniekształcone rozumienie pogaństwa w 500 lat od chrystianizacji. Do naszych czasów dotrwały tylko nieliczne wzmianki na temat niektórych praktyk religijnych, imion bogów czy przesądów. Brakuje opowieści mitycznych pisanych, które jak wspominaliśmy wcześniej są ukrywane w archiwach Watykanu. Jednak dzięki mądrości i czujności bogów cała wiedza jest zapisana w słowiańskim DNA i przekazywana z pokolenia na pokolenie, aż do chwili gdy upadnie totalitarny system i na nowo powróci słowiańska sielanka wolna od azjatyckich patologii. 


TEOLOGIA SŁOWIAŃSKA

Bogowie Słowiańscy.

Perun i utożsamiane z nim bóstwa: Świętowid, Rujewit, Jarowit, Jaryło. Bóg gromu, grzmotu i błyskawicy. Słowianie uważali, że jest on panem całego świata. Czczony jako bóg walki, męstwa i płodności a jego symbolem był dąb. Kult Peruna sprawo-wano zwykle w dębowym gaju, gdzie pod najstarszym dębem palił się święty ogień pilnowany przez kapłanów. Miejscu uderzenia pioruna przypisywano magiczną moc. Pierwsza wiosenna burza postrzegana była jako akt miłosny Peruna z Ziemią. Gromowładny jest nierozłącznie kojarzony z niebem, które w układzie wertykalnym jest niewątpliwie wartościowane pozytywnie, stanowiąc w ten sposób przeciwwagę dla świata podziemnego. Bronią Peruna były kamienne pioruny, których pozostałościami są skamieniałe belemnity, zwane też kamieniami lub strzałkami piorunowymi. 

Swaróg i Swarożyc oraz utożsamiane - RarógRadogost DadżbógSwaróg to słowiański bóg słońca i ognia niebiańskiego, któremu cześć oddawano szczególnie podczas tzw. Szczodrych Godów związanych z zimowym przesileniem, porą tryumfu światła słonecznego nad siłami ciemności. O związkach z ogniem świadczy rekonstruowana pra-słowiańska forma *sъvariti - kuć, skuwać coś na gorąco, która przetrwała w polszczyźnie za sprawą metaforycznego swarzyć się‚ kłócić się żarliwie’.
Echem kultu słońca wśród dawnych Słowian są utrzymujące się po chrystianizacji zwyczaje pokłonu w obliczu wschodzącego lub zachodzącego słońca oraz przysięgania na tę gwiazdę. Swaróg jest często kojarzony z kowalstwem, wytwarzaniem narzędzi oraz ustanawianiem prawa. O oddawaniu czci temu bóstwu świadczą zachowane nazwy miejscowe np. wielkopolski Swarzędź, pomorski Swarożyn, czy Twarożna Góra w Polsce. 

Zoomorficznym wcieleniem Swaroga był Raróg - duch ognia objawiający się najczęściej pod postacią płonącego ognistego ptaka, który zdołał przetrwać w słowiańskich wierzeniach ludowych jako żar-ptak przynoszący ludziom szczęście. 

Na różnych obszarach Słowiańszczyzny poświadczony został również kult syna Swaroga - Swarożyc, który w zależności od regionu mógł zwać się Dadżbogiem, bądź Radogostem. Warto też nadmienić, że wszystkie te bóstwa czasem były utożsamiane nawet z samym Swarogiem, co ma zapewne związek z obchodami Szczodrych Godów, kiedy to stare słońce (ojciec) ustępowało młodszemu (syn). Poszczególne bóstwa różniły się nieco sprawowanymi przez siebie funkcjami. Dadźbog (mający związek z psł. *dati - dać) był bogiem dostatku, Radogost (Radogostь) opiekunem gości, zaś Swarożyc odpowiadał za ogień ofiarny i domowy. W kultach wymienionych powyżej bóstw intrygującym zagadnieniem jest potrójne oblicze ognia, który mógł przejawiać się w zjawiskach atmosferycznych (ogień niebiański), utrzymywaniu więzów rodowych (ogień domowy) i przyjmowaniu ofiar (ogień ofiarny). Taka różnorodność sprawowanych przez te bóstwa funkcji czyniłaby z nich jedne z naczelnych bóstw słowiańskich.

Weles i zoomorficzne wcielenie - Żmij.                           Bóg zjawisk nadprzyrodzonych i zaświatów ale również opiekun zwierząt domowych i gospodarskiego dobrobytu. Zajmował się również wypasaniem dusz ludzkich na rajskich łąkach; strzegący prasłowiańskiej krainy szczęśliwości Nawi. Najwyższy bóg potrzebuje równie potężnego oponenta, który swe spokojne miejsce znalazł na dole, tam gdzie wzrok Gromowładnego nie sięgał. Taką funkcję w wierzeniach dawnych Słowian pełnił Weles (Velesъ), zwany też Wołosem (Volosъ), którego kojarzy się dziś z takimi słowami jak włość (*volstь) oraz wół. Bóg ten był często wyobrażany jako postać siedząca na tronie pośród korzeni Drzewa (dąb). Weles był bóstwem magii, klątw i innych sztuk tajemnych, choć nieobce były mu też sztuki mniej tajemne, takie jak poezja i rzemiosło. Źródła poświadczają jakoby Weles był drugim bogiem po Perunie - przysięgała na niego cała Ruś, podczas gdy do Peruna prośby zanosili najczęściej wojownicy. Warto nadmienić, że istnienie jego kultu świadczy o tym, że nie był on postrzegany jako bóstwo negatywne. Motyw walki dwóch potężnych bóstw reprezentujących dwa przeciwne bieguny wymiaru wertykalnego jest powszechny w różnych mitologiach. Słowiański mit o stworzeniu świata opowiada o konflikcie dwóch bóstw, który w konsekwencji doprowadza do stworzenia świata w obecnej postaci. Dobro potrzebuje zła, tak jak i zło potrzebuje dobra. Oba te pierwiastki są potrzebne do zachowania równowagi świata. 

Zoomorficznym wcieleniem Welesa był Żmij, przypominająca smoka gadzia postać z wierzeń dawnych Słowian, która na obszarze Słowiańszczyzny była kojarzona raczej pozytywnie. Żmij sprawował opiekę nad wodami i zasiewami, walczył z wrogimi istotami, a także wchodził w związki z kobietami, których owocem byli krzepcy i potężni synowie. Folklor pamięta tę istotę zarówno jako bóstwo opiekuńcze, jak i niebezpiecznego antagonistę, któremu czoła stawiali rycerze (zapewne skojarzenie późniejsze, wynikłe z kontaktów z chrześcijanami). Żmij reprezentował siły podziemia i chaosu, przez co był dokładnym przeciwieństwem Peruna, pana ładu, ziemi i powietrza. O tym, iż było to zoomorficzne wcielenie Welesa świadczy też fakt pilnowania przez niego wejścia do Wyraju wężowego (czyli do welesowskich Nawii).

Mokosz bogini deszczu i wilgoci, opiekunka kobiet i dzieci, kojarzona powszechnie z takimi aspektami kobiecości jak płodność i seksualność, mająca też związek z tkactwem, przędzeniem i pasterstwem, traktowana często jako słowiańska Matka Ziemia, której cześć należało szczególnie oddawać w porze żniw i zbiorów. Na wschodnich ziemiach istniał niegdyś wśród chłopów zwyczaj wyznawania grzechów prosto do ziemi bądź też zakaz „ranienia” jej w pewnych porach. Ziemia wczesną wiosną bywała traktowana jak kobieta brzemienna, przygotowująca się do wypuszczenia plonów. Z tego powodu nie należało jej orać ani uderzać, nie rwano też z niej trawy, a także unikano takich prac jak grodzenie czy wbijanie kołów. Na ziemie nie wypadało upadać ani tym bardziej na nią spluwać. Każdy haniebny czyn wobec niej wymagał przeproszenia, gdyż tak wielki wobec niej żywiono niegdyś szacunek. Na ziemię przeklinano i przysięgano, całowano ją i tytułowano świętą. Przyjmuje się, że Mokosz mogła być partnerką Peruna, wschodniosłowiańskim odpowiednikiem Perperuny. Językoznawcy przyjmują, że nazwa tego bóstwa ma związek z dzisiejszymi słowami: mokry i moczyć. 

Strzybóg bóg wiatru i powietrza.                            Słowiański bóg wirów powietrznych pojawiający się w wierzeniach Słowian wschodnich, do którego zanoszono prośby o pomyślne wiatry. Funkcją kojarzoną ze Strzybogiem było też rozdawanie bogactw, czym bóg ten podobny był do Dadźboga. Nazwę Strzyboga wyprowadza się od prasłowiańskich rdzeni *ser- i *ster- oznaczających ‚ciec’ i ‚biec’. Wiara w to bóstwo wynikała zapewne z powszechnego wśród pogańskich ludów antropo-morfizowania zjawisk atmosferycznych.                         

Siem i Rgieł - pierwszy to opiekun gospodarstwa a drugi opiekun pól.

Rod i Rodzanice - domniemany praojciec wszystkich bogów, którego kult w czasach wczesnosłowiańskich był przypuszczalnie znacznie silniejszy. Nazwa Rod wykazuje oczywiste związki z takimi słowami jak ród oraz rodzenie. Z tego powodu Rod był postrzegany jako opiekun wspólnoty plemiennej i sfery związanej z płodnością. Boga tego często wyobrażano sobie jako centrum drzewa kosmicznego, zapewne za sprawą tego, że stanowił ostateczne źródło, ojca wszystkich bogów i ludzi. Przybocznymi Roda były Rodzanice, które sprawowały opiekę nad kobietami w ciąży i małymi dziećmi.

Dola to opiekunka ogniska domowego, zapewniająca obfite plony i połowy, utożsamiana ze szczęściem, powodzeniem i dobrobytem. Słowiańska antropomorfizacja ludzkiego losu i przeznaczenia, która mogła mieć swój początek w faktycznej wierze w bogini sprawującej pieczę nad pomyślnością człowieka. Dola towarzyszyła człowiekowi od chwili narodzin aż do śmierci, determinując w ten sposób przebieg jego żywota. Zły wpływ Doli na ludzki los do dziś jest nazywany "niedolą".

Powyższe opisy bogów słowiańskich zostały przedstawione za sprawą różnych relacji kronikarskich i źródeł etnograficznych.
Zachowane strzępki informacji nie pozwalają nawet na dokładniejsze omówienie bóstw, które wśród dawnych Słowian pełniły funkcję naczelną. Z tego powodu próby rekonstruowania mitologii słowiańskiej opierają się dziś w głównej mierze na przypuszczeniach, podaniach ludowych i kronikach chrześcijańskich, którzy w znacznej większości byli indoktrynowani przez sekty azjatyckie i na podstawie komercyjnych religii, usiłowali zdefiniować istotę ducha Słowian. Niestety jako jednostki bezduszne na co przykładem jest choćby inkwizycja i patologia towarzysząca sektom azjatyckim, współcześni kronikarze nie byli wstanie oddać istoty ducha Słowian, a tym samym nie mogli zdefiniować słowiańskich bogów. Długo można spekulować nad tym, dlaczego źródła wiedzy o słowiańskiej etyce są tak ubogie, wiadomo jednak, że niszczeniem historii Słowian zajmował się Watykan od pierwszych lat pobytu na naszych ziemiach. Likwidowano wszystkie ogniska kultu Słowian i wysyłano raporty do Watykanu, gdzie do dziś pod kluczem znajdują się archiwa opisujące dokładnie bogów i życie Słowian. Za tem największym wrogiem Słowiańszczyzny był i ciągle jest Watykan reprezentowany przez koczujących Azjatów, dla których Słowiańszczyzna stanowi najwiekszą przeszkodę w drodze do totalitaryzmu. Ostatnim atakiem Watykanu na Słowiańszczyznę jest sprowadzanie afro-azjatyckich koczowników w celu rozmycia struktury etnicznej całej Europy, co może się skończyć skundleniem białej cywilizacji, ale jak wiemy ponad wszelką wątpliwość ducha słowiańskego nikt nigdy nie zniszczy. Dzisiaj, najlepiej jest skupić się na własnej rodzinie, uwolnić od obcych wpływów i szukać symbiozy z rodakami dysponujacymi słowiańskim duchem. Ważna jest pamięć o przodkach, którzy walczyli o wolną ojczyznę i nigdy nie poddali się obcej indoktrynacji. Musimy za sprawą własnego słowiańskiego ducha rozwijać się intelektualnie i nie poddawać obcym wpływom. A dzięki temu, kto wie może przyjdą nowe możliwości, które pozwolą na kolejne odkrycia kultu starych bogów i wyeliminowanie azjatyckiej patologii z białego kontynentu.


DEMONOLOGIA 

Demony Słowiańskie.

Znacznie mniej trudności wiąże się z odtworzeniem demonologii słowiańskiej, niż głównego kierunku wierzeń. Kościół w procesie chrystianizacji występował przede wszystkim przeciw oficjalnym lub szeroko rozpowszechnionym praktykom kultowym, przymykał natomiast oko na prywatne zwyczaje i wierzenia. W efekcie udało mu się wyplenić kult Peruna czy Świętowita, natomiast na długi czas żywa pozostała wiara w demony i pomniejsze bóstwa, stopniowo zlewająca się z wierzeniami chrześcijańskimi. Wiele z wierzeń czy praktyk kultowych mających swoje korzenie jeszcze w okresie pogańskim przetrwało aż do czasów współczesnych. 

Religia słowiańska oparta o politeizm - wielobóstwo dostrzegała w przyrodzie stałe istnienie pierwiastka nadprzyrodzonego. Wierzono w przeróżne duchy i demony związane zwykle z miejscami. Dzielono demony na wodne, leśne, powietrzne i te związane z ogniskiem domowym. Pierwsze trzy kategorie obejmowały głównie istoty wrogie człowiekowi, symbolizujące złowieszczy, nieposkromiony charakter przyrody. Przykładem mogą być wodniki topiące ludzi w jeziorach, czy południce, atakujące na polach w południe, wywołujące koszmary lub nawet śmierć poprzez atak serca. Niektóre demony znane były jedynie na niewielkim obszarze, w inne wierzono w całych regionach. Do bardziej rozpowszechnionych należały m.in. postacie uznawane za opiekunów miejsc i władców sił przyrody w określonym miejscu. W przypadku jezior były to wspomniane już wodniki.                                      

Opiekunem lasu był natomiast demon znany jako Leszy, BorowyBoruta lub Dziad. Bardzo rozpowszechniony był i do dziś jest w folklorze motyw wrogiego demona żeńskiego - Leśnej Baby, która do baśni przeniknęła jako Baba Jaga. Przyjmowała ona zwykle postać starej i brzydkiej kobiety, mieszkającej na odludziu w chatce na kurzej łapce. Polowała na błąkające się po lesie dzieci, które po złapaniu gotowała w kotle. Atakowała też nieuważnych dorosłych, dusząc ich swoimi obwisłymi piersiami. Według różnych źródeł wszystkie te istoty były duchami złych ludzi, które błąkały się po świecie, bo nie było dla nich miejsca w nowym ciele. Przeważnie byli to źli ludzie zza życia, których zamordowano, lub sami odebrali sobie życie. Inni badacze wskazują, że rzeczywiście takie mogło być pochodzenie części lub większości demonów, reszta reprezentowała jednak same siły przyrody. Najbardziej rozpowszechnionym przykładem demona mediacyjnego, powstałego w efekcie nagłej śmierci przez utonięcie i niejako zawieszonego między życiem a śmiercią jest topielec. Tymczasem zmarłe nagle kobiety mogły stać się boginkami (wiłami, rusałkami). Istoty te zwykle przedstawiano jako wiecznie młode, uwodzicielsko piękne dziewczyny przebywające nad brzegami zbiorników wodnych. Wabiły one swoją urodą przechodniów, a następnie doprowadzały do ich zguby np. śmierci z wyczerpania pieszczotami. Szczególnie widoczny w wierzeniach słowiańskich jest złowrogi charakter rzek czy jezior. Demony zamieszkiwały także w lesie i w powietrzu. Te drugie związane były z pogodą, zaliczali się do nich m.in. chmurnicy, obłocznicy czy płanetnicy.     

Grupa cech wspólnych, występujących u różnych demonów słowiańskich, to m.in. obwisłe sutki, czasowa niewidzialność, wielka głowa, czy nadmiar palców. Zwrócił także uwagę na metody, którymi istoty te dręczyły bądź zabijały ludzi. 
Różne naturalne lub zdrowotne katastrofy przypisywano działaniu sił demonicznych np. poronienia były dziełem boginek, niedorozwój umysłowy dzieci wywoływały mamuny, a opuchlizny i paraliż - latawce. Wierzono też, że dziecko może zostać ukradzione przez demona i zamienione na tzw. boginiaka - istotę odznaczającą się wielką głową, nieruchomym wzrokiem, brzydotą i nieznośnym charakterem.

Odrębną grupę demonów stanowiły te związane z gospodarstwem domowym. Zwykle uznawano je prawdopodobnie za niepersonifikowane duchy przodków żyjące w sferach półmroku – ciemnych kątach, pod progami, za piecem, na strychu itp. Te tzw. ubożęta (bożęta, bożątki, bodzięta, domowi, żyrownicy itd.) w zamian za m.in. ofiary w jedzeniu miały zapewnić domostwu pomyślność. Ostrzegały też przed niebezpieczeństwami. Wschodni Słowianie wierzyli, że domowy może ukazać się gospodarzowi we śnie lub nawet na jawie. 

MIEJSCA KULTU - ŚWIĘTE GAJE.

Przylądek Arkona - we wczesnym średniowieczu znajdowało się tu jedno z głównych sanktuariów słowiańskich.
Ogromne znaczenie dla zdefiniowania miejsc kultu Słowian, mają badania archeologiczne, pozwalające odnajdywać ślady świątyń bądź innych konstrukcji kultowych. Słowianie za święte uznawali miejsca spełniające odpowiednie warunki przyrodnicze - najczęściej była to góra ze starym drzewem na szczycie. Znaczenie miała też bliskość wody w postaci źródła, studni bądź strumienia. Czcią otaczano także uznane za święte głazy tzw. magiczny krąg przeznaczony do kontaktowania się z bóstwem.

Niekończące się dyskusje naukowców wywołuje kwestia istnienia słowiańskich świątyń bądź innych konstrukcji o przeznaczeniu kultowym. Już na pierwszy rzut oka widoczne są w tym temacie istotne różnice regionalne. Istnieje sporo wzmianek źródłowych, opisujących świątynie ulokowane na Połabiu. Thietmar zawarł w swojej kronice szczegółowy opis świątyni Swarożyca w Radogoszczy, Helmold wspomniał o przybytku Trygława w Szczecinie, natomiast Saxo Grammaticus o świątyni Świętowita w Arkonie na Rugii. Zgodnie z relacjami budynki te były konstrukcjami drewnianymi, czworokątnymi i zadaszonymi. Stanowiły obszar wydzielony dla sfery sacrum - dostęp do nich mieli tylko najważniejsi członkowie plemienia, którzy swym postępowaniem zasłużyli sobie na szacunek i dysponowali darem przekazywania pozytywnej energii. W źródłach i literaturze zwykle określa się je mianem kącin. Istnieją współczesne źródła opisujące świątynie słowiańskie na Rusi, w Polsce i Bułgarii, tym niemniej w zwiasku z brakiem ikonografii można odtworzyć wygląd konstrukcji jedynie na podstawie kamiennych fundamentów, ponieważ wyrzsze kondygnacje budowane z drewna nie przetrwały do naszych czasów. Jedną z ciekawszych świątyń zachowanych fragmentarycznie do dziś, jest odkopana niedawno świątynia Peruna znajdująca się na szczycie Góry Ślęża, która natychmiast po odkryciu 2004 roku na rozkaz Watykanu, została zakopana, a prace archeologiczne natychmiast przerwane. Na Rusi te tzw. chramy najczęściej nie były zadaszonymi budynkami, lecz ogrodzonymi miejscami kultowymi wyposażonymi w posągi. Kolejnym znaleziskiem w Polsce jest odkryta pod koniec lat 90. świątynia Słowiańska we Wrocławiu.

Kopiec Kraka w Krakowie. W czasach przedchrześcija-ńskich na jego szczycie znajdował się liczący nawet 300 lat dąb, a miejsce pełniło rolę sakralną.
Starożytne figury kultowe na szczycie Ślęży. Stworzone przez Słowian. Odkryto także miejsca kultowe Słowian na wyspach położonych na jeziorach (np. Jezioro Niesłysz, Zarańskie (Zarańsko), sztucznej wyspie na jeziorze Paklicko Wielkie).

Jeden z badaczy wskazywał inne typy miejsc kultowych - święte gaje, w których Słowianie czerpali energię i leczyli się energią świętych drzew (np. opisany przez Thietmara gaj Głomacz położony na północ od Miśni lub gaj wspomniany przez Helmolda, leżący w Wagrii i związany z kultem boga Proue/Prone), wzgórza (np. Kopiec Kraka w Krakowie, wspominana Ślęża lub Góra Grodowa w Tumlinie na północ od Kielc) czy stare drzewa (najczęściej dęby, ale także np. buki, lipy, klony czy jesiony; w Żywocie świętego Ottona z Bambergu opisany jest kult uznanego za święty orzecha w Szczecinie). Również najnowsze polskie znalezisko, świątynia we Wrocławiu, została uznana za możliwy efekt wpływów połabskich datowany na czasy reakcji pogańskiej związanej z rządami Bezpryma i Kazimierza Odnowiciela (lata 30. XI wieku).
Wśród badaczy działających w ostatnich latach wykształcił się nurt konkurencyjny, uznający, że świątynie budowano na znacznie szerszą skalę, a występowały one zarówno na Połabiu, w Polsce jak i na Rusi. Nurt ten reprezentują m.in. Leszek Paweł Słupecki i Andrzej Szyjewski. Zdaniem wspomnianych naukowców świątynie słowiańskie powstawać miały już w VIII-IX wieku, czyli w okresie sprzed silnych wpływów chrześcijańskich, jako niezależny element rodzimej religii. Ustalenia wspomnianych badaczy wymagają dalszych analiz materiałów źródłowych i zakrojonych na szerszą skalę badań archeologicznych, które z przyczyn politycznych nigdy nie były do końca realizowane, ponieważ są sprzeczne z indoktrynacją Watykanu, który ciągle ma wpływ na politykę kreowaną w Europie. Faktem jest że na terenie Europy istnieja setki miejsc kultu Słowian, które zostały przykryte kościołami w celu wykorzystania miejsca kultu Słowian do rozprzestrzeniania sekt azjatyckich. Początkowo ludzie przychodzili w miejsce kultu, które perfidnie zakopano, ponieważ emanowała z niego czysta energia, w miare upływu czasu przyzwyczajano się do nowych obiektów i przejmowano narzuconą na siłe azjatycką religię.  


POSĄGI

Przynajmniej część świątyń i miejsc kultowych wyposażona była w posągi przedstawiające pogańskie bóstwa. Języki słowiańskie posiadają wspólne słowo na ich określenie - bałwan. Najwcześniej posągi pojawiły się na Rusi, później także na Połabiu, co potwierdzają liczne przekazy źródłowe. Brakuje natomiast przedstawień figuralnych wśród Słowian południowych, a znaleziska z terenów Polski są nieliczne i dyskusyjne. Podobnie dyskusję rodzi to, skąd u Słowian pojawił się zwyczaj tworzenia idoli. Słowianie nie robili niczego na pokaz nie uznawali czczenia sztucznych borzków - bałwochwalstwa, wiedzieli że jest to niezgodne z naturą bóstwa słowiańskiego. Większość badaczy wskazuje na wpływy obce, różnią się one natomiast w określaniu tego jak wczesne i silne były te wpływy. Według niektórych kronikarzy posągi stanowią efekt wpływu ludów irańskich lub tureckich, który najszerzej rozwinął się na Rusi, a następnie przeniknął na zachód. Znacznie późniejsze miały wpływy nordyjskie i chrześcijańskie. Słowianie nie oddawali czci posągom jak również nie uznawali bałwochwalstwa, figury służyły jedynie jako znaki topograficzne do wskazywania miejsc kultu i nigdy nie traktowali ich joko bogów. Dopiero chrześcijaństwo sprowadziło do Europy bałwochwalstwo.